Rodzina królewska nie żyje jedynie z pieniędzy podatników. Pensja najważniejszej rodziny w kraju nie należy do najwyższej, a koszt utrzymania Szwedzkiej Rodziny Królewskiej jest kilka razy mniejszy od utrzymania polskiego Prezydenta. Utrzymanie Naszego prezydenta kosztuje więcej od brytyjskiej monarchii oraz holenderskiej bardzo często mylnie uznawanej za najdroższą i najbardziej ekstrawagancką. W wielu rankingach szwedzką rodzinę królewską od lat uznaje się za "najbiedniejszą", co akurat nie jest prawdą, oraz najtańszą, a to zgadza się z faktami.
Król spotyka się z krytyką w związku z prośbą o większą "pensję" przyznawaną dworowi królewskiemu każdego roku, nie wynika to jednak z ekstrawagancji, a z potrzeb dworu. W ostatnich latach budżet został mocno nadszarpnięty z powodu wielu uroczystości (trzy śluby, trzy chrzty, uroczystości z okazji 40 lat panowania króla, w ubiegłym roku prośba jest tym bardziej logiczna, planowane były uroczystości z okazji 70 urodzin króla, a do tego dochodzą dwa chrzty) oraz konieczności remontów, na które potrzebne są jeszcze większe nakłady pieniędzy. Jak wiadomo dwór królewski w dużej mierze sam na siebie zarabia, udostępniając większość swoich rezydencji zwiedzającym czy otwierając w swoich rezydencjach sklepy z pamiątkami. Pokrywa to każdego roku dużą część kosztów utrzymania dworu.
Nie sposób zrezygnować z oficjalnych uroczystości na które czeka cały kraj. Chociaż koszty ślubów są wysokie, Szwedzi nie chcieli słyszeć o zorganizowaniu w pełni prywatnych uroczystości weselnych (o czym ponoć myślała księżniczka Madeleine). Szwedzi w końcu utrzymują swoją rodzinę królewską i uważają za zasłużone przeglądanie się królewskim ślubom. Księżniczka Victoria i książę Daniel oraz książę Carl Philip i księżna Sofia zgodzili się nawet na sfilmowanie części swoich uroczystości weselnych, co spotkało się z ogromnym zadowoleniem opinii publicznej. Pomimo obaw co do kosztów ostatniego ślubu, na uroczystość wydano tyle samo co na ślub księżniczki Madeleine, a uroczystości związane ze ślubem w 2015 roku były o wiele większe. Książę Carl Philip i księżna Sofia zgodzili się także na udzielenie szeregu wywiadów, w końcu do rodziny królewskiej miała dołączyć nowa członkini, na której oficjalne obowiązki mają łożyć podatnicy. Był to również dobry krok PR ślub spotkał się z ogromnym zainteresowaniem prasy, a państwo dużo zarobiło na królewskiej uroczystości.
Nasuwa się kolejne pytanie, kogo utrzymują podatnicy i za co płacą? Obowiązki członków rodziny królewskiej są w pełni opłacane przez państwo, od kosztów transportu po zakup garderoby (oczywiście coraz rzadziej). Para królewska oraz księżniczka Victoria wraz z rodziną każdego roku dostają określoną sumę pieniędzy na utrzymanie. Państwo finansuje również SAPO - ochronę. Książę Carl Philip, księżna Sofia i księżniczka Madeleine nie żyją na koszt podatników, państwo finansuje jedynie ich oficjalne obowiązki, a rodzeństwo i (ich rodziny) utrzymuje się samo. Poza tym ochrona przyznawana jest jedynie parze królewskiej, Następczyni Tronu i jej rodzinie, młodsze dzieci króla i królowej oraz ich partnerzy i dzieci nie mają przyznanej (całodobowej) ochrony. Państwo finansuje ochronę jedynie podczas ich oficjalnych wyjść, prywatnie nie mają oni żadnej ochrony. Nie posiadają także asystentów, książę Carl Philip ma swojego adiutanta, który na co dzień pełni na dworze królewskim masę innych obowiązków, a księżna Sofia korzysta z pomocy damy dworu królowej, która była mentorką Sylvii już w latach '70. Victoria i Daniel mają wspólną asystentkę, a podczas wyjść najczęściej korzystają z pomocy adiutantów.
Zarówno król jak i jego dzieci posiadają akcje w różnych przedsiębiorstwach i spółkach w Szwecji i na całym świecie. Zapewniło im to majątki sięgające kilku (jeśli nie kilkunastu) milionów koron królewskich. Remont pałacu Haga finansowany był przez państwo (sam pałac należy do państwa), jest to oficjalna rezydencja Następczyni Tronu więc była to oczywista decyzja. W podziękowaniu za to para książęca zaprosiła do siebie telewizję i oprowadziła ekipę SVT po swoim domu, program został wyemitowany w szwedzkiej telewizji wiosną 2014 roku. Villa Solbacken, która jest rezydencją księcia Carla Philipa jest jego własnością prywatną, dlatego też jej remont książę finansuje z własnej kieszeni. Pomimo dużego majątku prywatnego, w ubiegłym roku książę wystąpił o kredyt na remont. Księżniczka Madeleine korzysta z pieniędzy przyznawanych przez państwo jedynie przy okazji oficjalnych wyjść, ministerstwo finansuje wówczas ochronę oraz dojazd na miejsce spotkania. Prywatnie Madeleine i jej dzieci utrzymuje mąż.
Często pojawiają się tutaj pytania o finansowanie podróży. Rodzina królewska w oficjalne podróże zagraniczne nie lata państwowymi liniami lotniczymi. Koszty podróży finansuje MSZ. Nie wynika to z wygody, a towarzyszenia parze krolewskiej, czy Victorii i Danielowi asystentów, przedstawicieli rządu, a przede wszystkim delegacji szwedzkich firm, których liczba sięga często kilkunastu osób, poza tym na pokład bardzo często zapraszani są akredytowani dziennikarze, telewizja (najczęściej SVT) oraz agencje prasowe, cieszące się zaufaniem i poszanowaniem rodziny królewskiej. Ma to na celu zmniejszenie kosztów podróży agencji prasowych czy telewizyjnych. Z prywatnego samolotu mimo wszystko korzystają tylko król i królowa oraz księżniczka Victoria i książę Daniel. Księżna Sofia we wrześniu ubiegłego roku lecąc na Global Child Forum korzystała z normalnych linii lotniczych, a w drodze na oficjalne spotkania z mężem (w miejsca bardzo oddalone od stolicy) latała samolotem, finansując samodzielnie swój lot w normalnych liniach. Księżniczka Madeleine przylatują do Szwecji czy to prywatnie, czy z powodu oficjalnych zobowiązań sama finansuje koszty swojej podróży i również lata zwykłymi liniami. Prywatnie, podróżując na wakacje rodzina królewska samodzielnie kupuje bilety w normalnych liniach lotniczych. Przyjęło się, że drugą część lata spędzają w Saint Tropez, gdzie mają swoje rezydencję, koszty wakacji pokrywane są z majątku prywatnego, a na pewno nie są to duże pieniądze, skoro zatrzymują się we własnym domu. Także ukochane jachty król kupuje bądź wynajmuje za swoje prywatne pieniądze.
Uroczystości ślubne księżniczki Ingrid i księcia Frederika w Sztokholmie były równie drogie co ślub księżniczki Astrid i księcia Leopolda z Belgii w 1926 roku. Na tydzień przed ślubem, rankiem 19 maja 1935 roku tłumy Szwedów zebrały się na stacji kolejowej w Sztokholmie, aby powitać przyszłego pana młodego i pierwszych gości.
W belgijskim poselstwie w Szwecji król Leopold i królowa Astrid z Belgii (wcześniej szwedzka księżniczka, a tym samym kuzynka Ingrid) zorganizowali przyjęcie na cześć pary młodej. 21 marca na pokładzie duńskiego statku przybyli król Christian X i królowa Alexandrine. Kilka tysięcy żołnierzy i zwykłych Szwedów wiwiatowało na cześć duńskich monarchów, kiedy z portu przechodzili do Zamku Królewskiego. Następnego dnia odbyła się uroczysta kolacja i koncert muzyczny dla 800 osób (przede wszystkim członków rodziny królewskiej i dostojników) zorganizowane przez króla Gustafa. 23 maja odbył się drugi bankiet i gala w Królewskiej Operze. Tradycyjnie przy okazji ślubnej gorączki pojawiły się pogłoski o kolejnym królewskim ślubie, tym razem pomiędzy holenderską księżniczką Julianą i księciem Carlem ze Szwecji (kuzynem Ingrid i bratem królowej Astrid i królowej Marthy). Choć królowa Wilhelmina i holenderski rząd uważali szwedzkiego księcia za najlepszego kandydata do ręki przyszłej królowej, sama zainteresowana uznała go za nudnego, a w 1937 roku poślubiła Bernharda Lippe-Bisterfeld.
W dniu 24 maja 1935 roku 100.000 osób zgromadziło się wokół Zamku Królewskiego w Sztokholmie, aby zobaczyć królewski orszak. Ingrid zdecydowała się nie mieć druhny na ślubie zgodnie ze szwedzką tradycją. Miała za to dziewczynki sypiące kwiatami (były nimi córki Marthy żony następcy tronu Norwegii, z pochodzenia szwedzkiej księżniczki) świadkiem Frederika został Gustaf Bernadotte af Wisborg, najstarszy syn hrabiego Folke Bernadotte af Wisborg i jego amerykańskiej żony Estelle. Uroczystość ślubna rozpoczęła się w katedrze w Sztokholmie o godzinie 11:30. Paradoksalnie jedną z głównych cech katedry jest posąg św. Jerzego walczącego ze smokiem, co symbolizuje szwedzką obronę przed agresją średniowiecznych królów Danii. Kościół ozdobiono ostróżką, ulubionymi kwiatami Ingrid. Do ozdobienia świątyni potrzebowało tyle ostróżki, że z Londynu wysłano specjalny samolot wypełniony tymi kwiatami.
Suknia ślubna Ingrid została uszyta z jedwabiu i satynowej krepy. Kreacje wyróżniał niezwykle długi tren i rękawy. Księżniczka nosiła koronkowy welon swojej mamy, którym Margaretha była przykryta po śmierci, nie została jednak z nim pochowana, a welon służy duńskim pannom młodym po dzień dzisiejszy. Na szczycie głowy ułożono koronę z mirtu tradycyjną dla szwedzkich panien młodych oraz prosty naszyjnik z pereł. Do sukni przypięła również specjalną broszkę z motywem margaretki. Jej zrobienie zlecił Frederik w Carlman w Szwecji. Broszka stała się ukochaną biżuterią nie tylko Ingrid, ale również jej córki Margaret. Po dzień dzisiejszy przy okazji różnych wydarzeń na duńskim dworze królewskim panie noszą broszki z motywem margaretki (robi tak chociażby księżniczka Victoria ze Szwecji). Obecna królowa Danii nosiła broszkę swojej mamy na ślubie z księciem Henrikiem i wiele lat późnej otrzymała ją ostatecznie w prezencie od Ingrid. Bukiet ślubny wykonano z długich łodyg lilii, róż, kwiatów śliwki oraz mirtu. Frederik miał na sobie czarny mundur z niebieską szarfą, wraz z kilkoma orderami (m.in. szwedzki order Serafinów, duński order Słonia i duński order Danebrog).
Orszak królewski rozpoczynała kuzynka Ingrid, królowa Astrid z Belgii wraz z mężem, królem Leopoldem. Frederik przybył do kościoła z ojcem, królem Christianem X, a Ingrid do ołtarza prowadził ojciec, książę Gustaf Adolf. Ceremonię ślubną uświetnił występ chóru złożonego ze szwedzkich i fińskich artystów wykonujących nie tylko tradycyjne dla ślubu utwory, ale również pieśni napisane specjalnie dla nowożeńców. Ślub był nadawany przez stację radiowe na całym świecie. Specjalne nabożeństwa w kościołach luterańskich odbyły się również w Stanach Zjednoczonych dla duńskich i szwedzkich emigrantów. Tysiące Szwedów wyszło na Standvägen (główną ulicę Sztokholmu), aby zobaczyć uroczystą paradę i parę młodą w powozie. W ciągu dnia książęca para odwiedziła również grób księżniczki Margarethy, gdzie Ingrid złożyła swoją wiązankę ślubną. Po zakończeniu przyjęcia weselnego nowożeńcy wsiedli na pokład Dannebrog, duński jacht królewski, aby udać się w rejs do Danii. 200.000 Szwedów i Duńczyków żegnało Ingrid i Frederik w sztokholmskim porcie, a zabawa na ulicach miasta trwała do następnego dnia rano.
Szwedzki okręt eskortował nową dziedziną parę książęca również na duńskich wodach. Następnego dnia rano fajerwerki rozświetliły port w Kopenhadze ogłaszając przybycie przyszłego króla i jego małżonki. Pozdrawiając zebranych na ulicach małżonkowie zmierzali w kierunku nowego domu. Wieczorem w Christianborg odbyła się uroczysta kolacja na cześć młodej pary. Po spędzeniu kilku dni na przyjmowaniu oficjalnych gości Ingrid i Frederik udali się na zasłużony miesiąc miodowy, prawdopodobnie na Riwierze Francuskiej. Nieco tydzień po ślubie zanotowano, ze co najmniej jedną osoba na długo nie zapomni tego ślubu, dziedziczna księżniczka Martha z Norwegii w trakcie podróży do Szwecji zachorowała na odrę. Nieszczęśliwe doniesienia z norweskiego dworu nie przeszkodziły w podawaniu informacji na temat prezentów ślubnych. Dziadek Inrid, król Gustaf V podarował wnuczce perłową broszkę pierwotnie należącą do pruskich monarchów i XVII wieczny diament. Książę Gustaf Adolf, ojciec Ingrid, przekazał jedynej córce kilkaset diamentów i innych kamieni szlachetnych. Brytyjki król George V i królowa Mary przesłali w prezencie wisiorek z szafirem. Królowa Alexandrine podarowała synowej rubinową biżuterię (obecnie należącą do dziedzicznej księżnej Mary).
Witajcie w poniedziałek!
Jak już widzicie po tytule dzisiejszego posta na Swedish Princesses Blog wybiły 3 000 000 wyświetleń! To dla mnie kolejny powód do radości, kolejny milion wybił w zaledwie dziesięć miesięcy po poprzednim. Bardzo Wam dziękuję za to, że tutaj jesteście, odwiedzacie i komentujecie.
"Świat byłby dzisiaj lepszym miejscem, jeśli to kobiety by nim rządziły" - Christopher O'Neill
2017/07/30
Christopher Paul O'Neill przyszedł na świat 27 czerwca 1974 w Londynie, jako syn Paula Cesario O'Neill oraz jego drugiej żony Evy. Tata Christopher'a był amerykańskim bankierem inwestycyjnym, który przeprowadził się do Londynu w latach '60, aby stworzyć europejską siedzibę Oppenheimer & Co. Christopher ma łącznie pięć sióstr, dwie ze strony mamy: Tatjanę d'Abo i hrabinę Nataschę von Abensberg-Traun, a trzy ze strony ojca: Stefanie, Annalisę i Karen. Christopher opisuje siebie: "Wyglądałem jak Mick Jagger, kiedy byłem mały. Miałem długie włosy, nosiłem ręcznie szyte kurtki, co było dziwaczne. Ubierały mnie [przyp. mama i siostry] w niewłaściwy sposób, to wszystko razem było bardzo dziwne. Ale oczywiście, kiedy patrzę w przeszłość, były to późne lata '70, wczesne '80 i teraz, z perspektywy czasu to wygląda świetnie. Jednak wtedy to było straszne.(...) Wspaniale było dorastać z tyloma siostrami. Myślę, że mnie prowadziły i, że świat byłby dzisiaj lepszym miejscem, jeśli to kobiety by nim rządziły. W moim życiu pojawiło się wiele silnych kobiet, które zrobiły tak wiele pozytywnych rzeczy".
Christopher dorastał w Londynie, St. Gallen, Austrii i Niemczech oraz posiada podwójne obywatelstwo amerykańskie i brytyjskie. Ukończył Eaton House i Westminster Under School w Londynie oraz Institut auf dem Rosenberg w St. Gallen, w Szwajcarii. Studia skończył na kierunku stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Bostońskim, po tym uczył się w Columbia Business School w Nowym Jorku. Lisa Shaplen, dawna znajoma Chrisa, opowiadała w rozmowie z Expressen: "to wspaniały facet. Mądry, odnoszący sukcesy. Mogę o nim mówić tylko w superlatywach. Jest świetny".
"Zawsze była między nami chemia, troska i poczucie humoru" - Christopher O'Neill
"Poznaliśmy się tuż przed tym jak Madeleine przeniosła się na stałe do Nowego Jorku. We wrześniu 2010 roku ponownie spotkaliśmy się przez przypadek. Nasz wspólny przyjaciel zaprosił grupę znajomych do swojego domu na długi weekend. Po tym pozostaliśmy w kontakcie, a nasza znajomość rozwijała się powoli.(...) Nie wiedziałem od początku, że jest księżniczką, ale dowiedziałem się bardzo szybko. Oczywiście byłoby inaczej, gdybyśmy spotkali się w Szwecji. Nowy Jork to miasto pełne ludzi." Jak sam wspomina, "Zasadniczo prowadziliśmy w pewnym rodzaju równoległe życie. Wiesz, widziałem coś, czego ona nie widziała. (..) Zawsze była między nami chemia, troska i poczucie humoru. To prawdziwa więź, którą każda para powinna mieć." Na krótko po pierwszym spotkaniu Christopher wpłacił anonimowo 100 000 $ na rzecz World Childhood Foundation. Po pewnym czasie Madeleine dowiedziała się, że to był on, jak twierdzą znajomi była pod ogromnym wrażeniem jego życzliwości. Na początku 2011 roku byli już parą. Wszystko potoczyło się dość szybko. Pod koniec 2012 roku ogłosili zaręczyny. Christopher wydał się nieco zbyt poważny, zdystansowany, niektórym nawet gburowaty. Część z nich zmieniła zdanie w dniu ślubu pary, kiedy O'Neill nie mógł powstrzymać łez wzruszenia, inni dopiero po emisji programu Skavlan w grudniu 2015 roku. W jednym z wywiadów wspominał swój dzień ślubu z nieskrywanym wzruszeniem: "Prawie zemdlałem na pięć minut przed ceremonią. To jest przytłaczające dla każdego pana młodego, stanąć przed rodziną i przyjaciółmi. Zobaczyć ludzi, których kochasz najbardziej na świecie, którzy przyszli, aby uczestniczyć w tym ważnym dniu. Wtedy nie widzisz kamer telewizyjnych i operatorów. Pamiętam, że pomyślałem sobie: „Proszę, nie zasłabnij, proszę nie zasłabnij”, ale potem, gdy drzwi się otworzyły i zobaczyłem Madeleine wszystko zniknęło. Była tylko ona".
"Chris jest bardzo emocjonalnym facetem" - księżniczka Madeleine
"Włosko-irlandzkie pochodzenie z pewnością ma na to wpływ" - zdradził w wywiadzie - "Jestem taki nastrojowy, to straszne". Jest też bardziej romantyczny od Madeleine i lubi przygotowywać żonie niespodzianki. Księżniczka nie kryje, że uwielbia poczucie humoru męża: "Rozśmieszasz mnie każdego dnia" zwróciła się do niego w programie Skavlan, "dokładnie mówiąc śmiejesz się ze mnie, nie ze mną" odpowiedział na to Christopher. Chris jako świetny kucharz przygotowywał dla swojej dziewczyny romantyczne kolacje i podczas jednej z pierwszych randek w domu przyrządził swoje słynne spaghetti. W jednym z wywiadów zdradził, że zawsze przyrządza potrawy ze świeżych warzyw i owoców. Dlatego też nigdy nie wiadomo co znajdzie się na stole w londyńskim domu rodziny, wszystko zależy od tego, co kupi na jednym z ulubionych targów ekologicznych w stolicy. Z kolei Madeleine nie umie gotować, zdradziła kiedyś, że nigdy nie przygotowała prawdziwego posiłku dla męża, "Jestem straszną panią domu."
Madeleine: Muszę powiedzieć, że Chris jest bardzo dobrym szefem kuchni. Ja nawet nie mogę wejść do kuchni kiedy gotuje, powtarza "to moja przestrzeń".
Chris: Zawsze tak mówisz.
Madeleine: Próbuję powiedzieć, kochanie potrzebujesz pomocy? mogę coś pokroić. Nie, nie nie. Tylko robisz bałagan.
W zimie O'Neill lubi gotować zupy, takie jak ribollita (toskańska zupa fasolowa) czy Minestrone - włoską zupę warzywną. Babcia ze strony Chrisa pochodzi z Sycylii, podczas wakacji pomagał jej w zakupach i przy gotowaniu, "to co znajdziesz na targu ugotujesz w domu. Jeśli znajdziesz dobrego kurczaka, dobre warzywa, to one po prostu powiedzą ci co ugotujesz" opowiadał w wywiadzie.
W wakacje wieczorami jadają pizzę przed telewizorami. Christopher uwielbia komedie i filmy akcji takie jak "Polowanie na Czerwony Październik" czy "Moja łódź podwodna". Oboje, z Madeleine, uwielbiają takie seriale jak "Suits" czy "The Good Wife". W wakacje nie zapomina o sporcie, każdego dnia rano gra w tennisa z Carlem Philipem lub Madeleine. Małżonkowie prawie każdego dnia spacerują także po pięknym Alvar na Olandii. Jest to ich ulubione miejsce.
"To jest to kim jestem"
O'Neill dokładnie pamięta pierwsze spotkanie z przyszłymi teściami, "oczywiście byłem zestresowany. To stało się w niespodziewanym momencie, więc nie byłem całkowicie przygotowany." Pomimo zdenerwowania wywarł znakomite pierwsze wrażenie na parze królewskiej. Każdy kto miał okazje poznać Christopher'a zgodnie stwierdza: "to prawdziwy gentlemen", zawsze dobrze ubrany i przygotowany. Jego styl i ubrania, to coś czego Madeleine nie może dotykać: "Mówię coś, a on nie, nie nie. To jest to kim jestem."
Rodzina mieszka obecnie w Londynie, gdzie pracuje Christopher. Jego zawód wiąże się z wieloma podróżami, jednak pod koniec dnia stara się być z rodziną w domu. "Nie chcę siedzieć sam w pokoju hotelowym każdego wieczoru. Chcę wrócić do domu, do rodziny i zjeść razem kolację. Nie ma nic ważniejszego". Jak zdradził, 75% czasu spędza w swoim biurze w Londynie, jednak w ciągu dnia często podróżuje do Zurychu czy Mediolanu. Często z powodu pracy musi opuszczać różne uroczystości na dworze królewskim. Nie jest w stanie zawsze wziąć wolnego, szczególnie jeśli ma od dawna zaplanowane spotkania. Przed laty podjął decyzję o tym, że nie przyjmie tytułu, będzie kontynuował swoją pracę oraz samodzielnie utrzymywał rodzinę. Pomimo krytyki jaka spadła na niego w przeciągu czterech lat małżeństwa cieszy się, że jest członkiem tej szczególnej rodziny. "Miałem wielkie szczęście, że ich poznałem i wszedłem do tej rodziny. Gdybym musiał to zrobić jeszcze raz, zrobiłbym to milion razy. Są najbardziej hojnymi ludźmi, jakich poznałem w całym swoim życiu".
Oboje, Madeleine i ja, zgadzamy się, że życie nie mogłoby być lepsze niż jest teraz, z dwójką naszych dzieci. - Christopher O'Neill
Aktualizacja: Nowe, oficjalne zdjęcie Szwedzkiej Rodziny Królewskiej + najnowsze informacje
2017/07/24
![]() |
| Jonas Ekströmer / kungahuset.se |
Przed paroma chwilami szwedzki dwór królewski udostępnił nową fotografię rodziny królewskiej. Została ona wykonana na tle letniej rezydencji rodziny, Pałacu Solliden. Zdjęcie wykonano 15 lipca, kiedy księżniczka Victoria świętowała w ogrodach Pałacu. Możemy na nim zobaczyć wszystkie dzieci i wnuki pary królewskiej. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku nie odbyła się letnią sesja zdjęciowa dla prasy, jednak rodzina królewska zdecydowała się podzielić piękną fotografią.
22 lipca odbył się ostatni mecz w ramach Gothia Cup w Goteborgu. Na miejscu była oczywiście księżna Sofia. Drużyna RPA, wspierana przez Project Playground, wygrała mecz 3:0 dzięki czemu zdobyła złoty medal.Ponadto w sieci pojawiło się zdjęcie Sofii z synkiem. Księżna wybrała się rowerem na zakupy do sklepu znajdującego się niedaleko Pałacu Solliden na Olandii.
Photos: kungahuset, Instagram
Z kolei księżniczka Madeleine została rozpoznana podczas zabawy z synkiem na placu zabaw w Borgholm. Finalnie, księżniczka Victoria zapozowała do wspólnego zdjęcia z wielbicielką podczas zakupów, również w Borgholm.
Photos: kungahuset, Instagram
Bycie królem to praca w pełnym wymiarze godzin. Monarchia to konserwatywna instytucja, ale chciałbym być na tyle nowoczesny, na ile pozwoli mi społeczeństwo - mówi król Szwecji Karol XVI Gustaw.
Karol XVI Gustaw i jego małżonka królowa Sylwia przyjeżdżają dziś z wizytą państwową do Polski. W środę szwedzki monarcha spotka się m.in. z prezydentem Bronisławem Komorowskim i premierem Donaldem Tuskiem. Czwartek będzie głównie poświęcony spotkaniom z polską kulturą, nauką i biznesem - w delegacji króla są trzej ministrowie, w tym szef MSZ Carl Bildt oraz ludzie biznesu. W piątek para królewska para uda się do Wrocławia i Świdnicy.
Jacek Pawlicki : - Jakie skojarzenia ma Wasza Wysokość z Polską?
Karol XVI Gustaw, król Szwecji: - Jesteśmy sąsiadami, których rozdziela morze. Ale łączy nas historia. Szwedzi dobrze wiedzą, że pod koniec XVI wieku mieliśmy bliskie relacje. Z niecierpliwością czekam na wizytę w waszym kraju, bo chcę zobaczyć nową Polskę, spotkać nowych ludzi, nowych przywódców politycznych. Jak każdy kraj Polska się zmieniła.
Pierwszy raz Wasza Wysokość odwiedza Wrocław. Co rodzina królewska wie o tym mieście?
(śmiech) - Niewiele. Dlatego zostaliśmy tam zaproszeni, by zobaczyć coś innego. Myślę, że odwiedzimy duży, drewniany Kościół Pokoju w Świdnicy, który podobno jest bardzo piękny. Weźmiemy też udział w seminarium o bezpieczeństwie na drogach.
Czy to prawda, że król Szwecji sam codziennie prowadzi samochód i jeździ nim do pracy, do pałacu?
Król: - O tak.
Królowa Sylwia: - Nie sam, ze mną (śmiech). Ale kieruje sam.
To auto ekologiczne? Przyjazne dla środowiska?
- Na etanol. Mógłbym długo o nim mówić. Wierzę, że w przyszłości odegra on ogromną rolę, choć nie rozwiąże wszystkich problemów z energią. Będzie tylko jedną z wielu możliwości. W Szwecji trwają badania nad produkcją etanolu z celulozy, które zajmą pewnie z pięć lat. Następny krok to być może etanol z odpadów z trzciny cukrowej.
Szwedzka monarchia postrzegana jest jako najnowocześniejsza na świecie. Prosimy zdradzić sekret, jak być nowoczesnym królem?
- Moje motto brzmi: "Dla Szwecji-z duchem czasu". Monarchia to stara, konserwatywna instytucją, ale chciałbym być na tyle nowoczesny, na ile pozwoli mi społeczeństwo. Chciałbym sprostać jego oczekiwaniom. To jednak trudne, gdyż konstytucja określa, co mogę robić i w jaki sposób mam reprezentować kraj. Monarcha w Szwecji jest też osobą apolityczną, co oznacza, że nie mieszam się do polityki.
A nie czuje Wasza Wysokość, że czasem chciałby ingerować?
Nie, choć oczywiście każdy ma swoje poglądy. To tak jak z pracownikami rządu. Są lojalni wobec ekipy, która w danym momencie jest u władzy, ale prywatnie mogą mieć inne poglądy. Wraz z nastaniem nowego rządu nie zmieniają poglądów, ale oficjalnie są apolityczni.
Czy Wasza Wysokość spotyka się z premierem i ministrami, z własnej inicjatywy, czy raczej czeka na ich zaproszenie?
- Mówiąc szczerze nie spotykamy się zbyt często. Oczywiście mogę poprosić premiera o rozmowę w danej sprawie. Ale każdy z nas jest bardzo zajęty, dużo podróżuje, ma wiele pracy. Nie jest łatwo spotkać się spontanicznie.
Czy Wasza Wysokość nadąża za nowinkami technologicznymi i osobiście korzysta z Internetu i np. z Facebooka?
Z czego?
Z Facebooka.
- W pewnym sensie tak, to proste. Moja sekretarka zajmuje się tymi sprawami. Przy takiej ilości gadżetów powinno się mieć sekretarkę (śmiech).
Szwedzi są egalitarnym społeczeństwem, w którym każdy chce być lub jest równy. Ale król jest ponad wszystkimi.
(śmiech)
Czy jako nowoczesny władca Wasza Wysokość płaci podatki?
- O mój Boże, tak! (śmiech). Płacę dużo podatków. I jestem z tego powodu szczęśliwy.
Czy Wasza Wysokość czuje poparcie narodu, czy raczej więcej Szwedów występuje przeciwko monarchii?
- Istnieją różne badania opinii publicznej, ale poziom poparcia dla monarchii od lat jest stały. Szwedzi są lojalni wobec rodziny królewskiej i korony. Myślą o historii, kulturze i stabilizacji, którą daje im monarchia. My jesteśmy symbolem tego kraju i Szwedzi są z niego dumni. Nie ma zbyt wielu monarchii na świecie.
Jak to w ogóle jest być królem?
- Trudno odpowiedzieć na to pytanie. To praca w pełnym wymiarze godzin. Przede wszystkim reprezentuję mój kraj, a także moją rodzinę, dynastię, historię i kulturę Szwecji. Tak, jak np. podczas wizyty w Polsce.
Również biznes?
- Oczywiście, że tak. Choćby poprzez wizyty państwowe. Mam nadzieję, że przy okazji mojej podróży do Polski także pojawi się zainteresowanie delegacją biznesmenów, którzy jadą ze mną.
Gdyby Wasza Wysokość nie chciał być królem, jaki zawód by wybrał?
Król: - Gdy byłem młodszy miałem tyle pomysłów (śmiech).
Królowa Sylwia: - Masz tyle zainteresowań, że trudno ot tak powiedzieć.
Karol XVI Gustaw: - No właśnie, nie wiem...Czasem człowiek się czymś zainteresuje, myśli, że bardziej powinien się w to zagłębić. A potem mu przechodzi.
Ale Wasza Wysokość ma tyle pasji - jest honorowym prezesem Światowego Związku Skautów, żegluje, uwielbia samochody, ma farmę i hoduje krowy...
Królowa: - Chciałeś być technikiem, zajmować się nowoczesnymi maszynami.
Król: - O tak, chciałem też zajmować się ochroną środowiska, być inżynierem, informatykiem. Ale myślę, że prawdopodobnie byłby to zawód związany z rolnictwem. Chodzi o ziemię, o lasy. To olbrzymia odpowiedzialność przed przyszłymi pokoleniami. Dziś i ekonomia i polityka są krótkowzroczne i nastawione na szybkie cele. Firmy chcą osiągać wyniki w ciągu kilku lat. Każdy chce zdobyć pieniądze tak szybko, jak to możliwe. A żeby mieć stabilne społeczeństwo trzeba bardziej wybiegać w przyszłość.
Spójrzmy na las. W tej części świata rośnie wolno. Zanim urośnie minie 80, 85 lat, a nawet więcej. To my planujemy go zasadzić i w niego inwestujemy, ale korzystać z niego będą zapewne następne pokolenia.
Również dobra edukacja zajmuje kilka lat, ale wielu młodych ludzi uważa dziś, że nie ma na nią czasu. Chce szybko zdobyć pieniądze i założyć rodzinę, co jest naturalne. Ale myślę, że trzeba mieć trochę cierpliwości, by zdobyć solidne edukacyjne podstawy.
Czy to prawda, że polowanie jest ulubionym zajęciem Waszej Wysokości?
(śmiech) Cóż mam powiedzieć? To bardzo popularny sport w Szwecji i rodzinna tradycja. Mój ojciec był wielkim myśliwym. Mój dziadek nie, ale pradziadek tak. Gdzie on jest? (król odwraca się w poszukiwaniu portretu). O, tam. On też był wielkim myśliwym. Na polowania jeździła też moja babcia ze strony mamy, która pochodziła z Niemiec. To było niezwykłe w tamtych czasach, bo teraz poluje już wiele kobiet. Gdy ostatni raz była na polowaniu miała 80 lat. To wielki sport, który daje możliwość relaksu, obcowania z naturą, miłego spędzenia wolnego dnia. Gdy tylko mam wolną chwilę, jadę z przyjaciółmi na polowanie.
Wiemy, że Wasza Wysokość jest zaangażowana w ochronę wilków. Dlaczego?
- Popieram ochronę ekosystemu jako takiego i uważam, że w tej kwestii powinniśmy być ostrożni, bo bardzo łatwo zachwiać w nim równowagę. To też dotyczy wilków. W Szwecji nie było ich przez wiele lat. W latach 70-80. była tylko jedna samica nazywana Ilva. Pod koniec lat 90. było ich już bardzo dużo, populacja bardzo wzrosła. Nastąpiła niemal jej eksplozja
Królowa: - Przychodzą nawet do miast, widziano je ostatnio w Helsingborgu na południu Szwecji, to duże miasto... W jednej z gazet było zdjęcie wilka w centrum miasta. Myślałam, że to pies. A to wilk.
Król: - Parlament podjął właśnie decyzję o tym, że w kraju może żyć populacja 220 wilków. To powinno wystarczyć, by zachować silną, zdrową populację tych zwierząt w Szwecji
To bardzo drażliwy i gorący temat w Szwecji. Myśliwi nie są z tego powodu szczęśliwi, bo chcieliby mieć więcej wilków do odstrzału (w ub.r. zastrzelono 27 - red). Ale cieszą się m.in. właściciele lasów, bo wilki to najwięksi wrogowie łosi. Te zaś niszczą lasy. Macie wilki w Polsce?
Tak, w Bieszczadach. W tym roku Wasze Wysokości obchodzą 35-lecie małżeństwa. Czy będziecie świętowali tę rocznicę w jakiś szczególny sposób?
Królowa: - Nieżyjąca już królowa Danii Ingrid, ciotka króla, powiedziała mi kiedyś, że urodziny to coś zupełnie zwyczajnego. Obchodzi się je automatycznie. Ale rocznica ślubu każdego roku powinna być wielkim dniem. Kilka lat temu świętowaliśmy nasze srebrne wesele, ale oczywiście jesteśmy szczęśliwi, gdy co roku możemy świętować naszą rocznicę co roku. Ubiegły rok był też wyjątkowy z powodu ślubu naszej córki Wiktorii. Jako rodzice byliśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi.
Jak wspominacie dzień, w którym się poznaliście?
Królowa: - To zdarzyło się tyle lat temu. Ja pamiętam, a ty? (do króla)
Król: - To nie jest tajemnicą, że to było w Monachium w 1972 podczas słynnych Igrzysk Olimpijskich.
Królowa: - To była wyjątkowa chwila. Otwarcie olimpiady było przepiękne. Byliśmy bardzo szczęśliwi, choć w Monachium doszło wtedy do tragicznego aktu terroru. [dokonała go palestyńska organizacja Czarny Wrzesień, przy akcji odbijania sportowców zakładników zginęło 11 izraelskich sportowców, 5 terrorystów i policjant - red]. Same igrzyska były jednak wspaniałe. Podczas każdej olimpiady nasze serca wracają do tamtych igrzysk.
Czy czytaliście państwo trylogię "Stiega Larssona", która cieszy się tak wielką popularnością na świecie?
Król: (zakłopotanie) - Nie wiem, co powiedzieć. Jestem zdumiony, że osiągnął taki sukces. Może dlatego, że Szwecja nie kojarzyła się z takim światem zbrodni, jaki opisywał Larsson? Nie jestem z tego powodu szczęśliwy, gdyż książki Larssona raczej są straszne niż radosne.
Królowa:- To fascynujące książki, ale jestem w szoku, że tyle jest w nich okrucieństwa. Larsson pokazuje inny obraz Szwecji.
Karol XVI Gustaw: - Taką, której my nie rozpoznajemy.
Królowa: - Nie chcę z nim identyfikować naszego kraju. Opowieści Larssona trzeba traktować jak książki. To nie jest prawdziwy obraz Szwecji.
Każdy wie, że jest pani poliglotką. Czy Wasza Wysokość ma wiele okazji, by mówić w obcych językach?
O tak. W Szwecji mieszka wielu imigrantów. W niektórych szkołach można usłyszeć nawet 32 języki. Ja mówię w sześciu - szwedzkim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, portugalskim i angielskim. Czasem, gdy jestem w jednej klasie, dzieci mówią do mnie w różnych językach.
Czy próbowała pani uczyć się polskiego?
Jeszcze nie. Ale byłam już w Polsce, w 2009 roku uczestniczyłam w seminarium dotyczącym dzieci zorganizowanym przez Marię Kaczyńską. Ona była bardzo aktywna w kwestii walki o praw dzieci. Spotkałam ją wiele razy.
Czy Wasza Wysokość lubi wzornictwo Ikei i ma jakieś meble tej firmy?
Królowa: - Oczywiście, że tak. To bardzo nowoczesne, dobrej jakości meble. Można czuć się w ich otoczeniu bezpiecznie, tak jakby same się o ciebie troszczyły. Są świetne dla młodych małżeństw.
wyborcza.pl wywiad Jacka Pawlikowskiego przeprowadzony w Szwecji w 2011 roku przed wizytą pary królewskiej w Naszym kraju.
Pięć minut po godzinie jedenastej księżniczka Victoria w towarzystwie męża, dzieci i rodziców pojawiła się w ogrodzie Pałacu Solliden. Zgodnie z tradycją na Olandię przybyli wszyscy chcący złożyć życzenia przyszłej królowej. W ty roku jest to rekordowa liczba osób. Przechadzając się ogrodami księżniczka zdradziła, "To był piękny i intensywny dzień. Otrzymałam tyle ciepła i miłości, wszystko poszło bardzo dobrze!". Tradycyjnie Victoria otrzymała masę prezentów, od kwiatów przez ręcznie robione bransoletki, baloniki po ciasta i torty. Tradycyjnie Vickan rozmawiała z każdym i pozowała do wspólnych zdjęć i selfie.
Przez wszystkie godziny na miejscu była księżniczka Estelle. Jej młodszy brat spędzał czas na zmianę z mamą oraz z tatą, najbardziej był jednak zainteresowany bieganiem po całym ogrodzie. Również książęce rodzeństwo otrzymało masę prezentów. Królowa Silvia w rozmowie ze Svensk Damtidning powiedziała: "To wielki dzień! Jestem bardzo dumna z Victorii!". Kiedy Aftonbladet zapytał króla o to jak bardzo jest dumny z córki monarcha wyciągnął przed siebie ręce jak najbardziej mógł. "To jest niesamowite. Fantastycznie jest widzieć jak bardzo jest ceniona, nasza córkę. Nie tylko dzisiaj, ale przez cały rok i przez lata", mówi król.
Cała rodzina zdecydowała się dzisiaj postawić na kolor niebieski! Księżniczka Victoria wybrała nową sukienkę Camilli Thulin i srebrne sandały H&M. Wiele zainteresowania wzbudziła nowa osoba w otoczeniu Estelle i Oscara. Swoją pracę rozpoczęła nowa niania dzieci, 25 letnia Isabelle Welch ze Sztokholmu.Rodzina królewska rozpoczęła dzisiejszy dzień wcześnie rano. Około ósmej Madeleine i Sofia zostały zauważone w drodze do Pałacu Solliden. Rodzina królewska zebrała się na bowiem wspólnym śniadaniu w Pałacu. Księżniczka Victoria i książę Daniel mają swój własny dom w okolicach rezydencji, z kolei Madeleine i Carl Philip z rodzinami zatrzymują się razem w domku Cavalier.
Wczoraj wieczorem rodzina królewska zebrała się na tradycyjnym koncercie w Borgholm Na koncercie wystąpili sami najlepsi artyści. Tradycyjnie rodzina przybyła na miejsce dwoma powozami. Członków rodziny najbardziej rozbawił występ Christera Lindarw, który przebrał się za królową Silvię. Norweski duet Marcus and Martinus bardzo cieszył się z możliwości wystąpienia na Victoriadagen. Młodzi artyści zdecydowali się napisać specjalną piosenkę z okazji urodzin Następczyni Tronu, którą osobiście przekazali Victorii.
Wczoraj wieczorem rodzina królewska zebrała się na tradycyjnym koncercie w Borgholm Na koncercie wystąpili sami najlepsi artyści. Tradycyjnie rodzina przybyła na miejsce dwoma powozami. Członków rodziny najbardziej rozbawił występ Christera Lindarw, który przebrał się za królową Silvię. Norweski duet Marcus and Martinus bardzo cieszył się z możliwości wystąpienia na Victoriadagen. Młodzi artyści zdecydowali się napisać specjalną piosenkę z okazji urodzin Następczyni Tronu, którą osobiście przekazali Victorii.
Księżniczka Victoria po raz pierwszy wygłosiła przemówienie na koncercie swojego imienia. Zadeklarowała w nim swoją ogromną miłość do szwedzkiego społeczeństwa. "Chciałbym podziękować Szwedom za ciepło i miłość, którą dali mi przez te wszystkie lata. Nie mogę wyrazić, jak wiele to dla mnie znaczy." Po swojej mowie otrzymała ogromny uścisk od córeczki.
Uroczystości z okazji urodzin księżniczki Victorii dobiegły końca. Teraz rodzina królewska będzie kontynuowała świętowanie w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół. Tymczasem zostawiam Wam link do trwającego godzinę podsumowania ślubu książęcej po polsku: KLIK.
Na koniec jedno z moich ulubionych zdjęć z dzisiaj, Oscar uśmiechający się do swojej mamy:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Social Icons